„Nic nie zdarza się dwa razy tak samo, Najmilsza"

Aslan. Wszystko może. Stworzył Narnię i jej mieszkańców. Przywrócił wiosnę. Odkupił Edmunda. Pokonał Białą Czarownicę. Ustanowił władców. A później…zniknął.


Zastanawiające. Aslan może wszystko. To dlaczego tego nie robi? Dlaczego zostawia Narnię na pastwę Telmarów? Dlaczego pozwala na to, by Narnia zdziczała i na to, by Narnijczycy zostali wzięci w niewolę?

Co ciekawe, to nie pierwszy raz, gdy Aslan nie działa. Przypomnę. Zima, czyli rządy Białej Czarownicy trwały 100 lat. Aslan przez 100 lat nic nie zrobił. Co prawda, to później go nie było dłużej. Nie wiadomo dokładnie, jak długo.

Intrygujące jest to, że przez te 100 lat Narnijczycy pamiętali o Aslanie. Wyczekiwali Go, tak jak kiedyś Żydzi na Mesjasza. I się doczekali. Natomiast, gdy rodzeństwo Pevensie znikło, winą obarczony został Aslan. Wszyscy o nim pamiętali, ale z biegiem czasu nikt nie oczekiwał, że im pomoże. Aslan został „zapomniany”. Bobry o nim, co prawda, pamiętały. Ale co zrobiły, by go sprowadzić?

Czas, w którym nie było Aslana, to czas błogosławiony, czas próby (swoiste „jądro ciemności” - pozdrowienia dla polonistów ;) ). Wtedy okazuje się, kto o nim pamięta, kto go wyczekuje. Kto jest wierny swoim ideałom, swoim wartościom.

Łucja jako jedna z nielicznych wie, że On przybędzie. Jako jedyna wyrusza, by Go szukać. Podejmuje wysiłek, aby odnaleźć najcenniejszy skarb. Ani na moment się nie waha, choć się boi. I to ona go znajduje. Go sprowadza. Prosi Go o pomoc.


To dlatego Aslan nic nie mógł zdziałać. 
Nikt Go o pomoc nie poprosił.

Czy to nie byłoby straszne, gdyby pewnego dnia w naszym świecie, na Ziemi, ludzie zdziczeli w środku, jak te zwierzęta tu, w Narnii, a z zewnątrz wyglądaliby nadal jak zwykli ludzie, tak że nigdy by się nie wiedziało, z kim ma się do czynienia?
Łucja z książki „Książe Kaspian.” 

 




Komentarze