Kim jest Aslan? cz.2 ,,Lew, czarownica i Stara Safa" - Człowiek a Aslan

 Przede mną dość trudne zadanie. Bo chciałabym opisać wam postać Aslana w 1 części (ale nie pierwszej chronologicznie) ,,Opowieści z Narnii" o nazwie ,,Lew, Czarownica i Stara Szafa", jednak nie jest to zbyt łatwe. Przynajmniej dla mnie. Pewnie, jesteście tym zdziwieni, prawda? Otóż to wcale nie jest dziwne. Przecież to proste. Aslan oddaje życie za Edmunda, Zmartwychwstaje i pokonuje Białą Czarownicę. Kogo Wam on przypomina? Oczywiście, Jezusa. Jezusa Chrystusa, Jedynego Boga. I to właśnie jest trudne. Bo czasem mam wrażenie, że ta część jest tak super dobrze znana i tak dokładnie omówiona, że nie da się napisać nic więcej. Dlatego to zadanie jest trudne - każdy z was widzi (a przynajmniej większość) ma świadomość, że Aslan to Chrystus tamtejszego świata. Więc teoretycznie nic więcej nie muszę pisać. Ale jednak chcę. Może was czymś zaskoczę :) Jak nie, to trudno - nie wszystko idzie po naszej myśli. Zatem co ta cześć mówi nam o Aslanie prócz tej prawdy, którą każdy zna? A może lepsze pytanie by było o reakcje. Jakie reakcje towarzyszyły Narnijczykom, gdy słyszeli o Aslanie? Otóż oni czekali na niego, pamiętali o nim, a gdy przyszedł - powitali Go. No, nie wszyscy - karły, niektóre drzewa i inne mówiące istoty odeszły na stronę Białej Czarownicy. Nieco inna reakcja była u Izraelitów, jak przyszedł do Nich Jezus. Wielu się nawróciło, a wielu Go nie przyjęło. Byli też tacy, co udawali przyjaciół, a potem się okazało, że taki Chrystus wcale nie jest im na rękę, więc zaprzeczyli Prawdzie. Warto w tym momencie zauważyć, że tego w Narnii nie ma, przynajmniej w tej części. Albo się jest za Aslanem, albo przeciw niemu. Nie ma letności - dzisiaj jestem za, ale nie do końca. Są za to konkrety: wierzę w Aslana, więc na niego czekam i jestem otwarty albo podążam za Białą Czarownicą. 

,,Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!'' Ap 3,15

W tej części cyklu Narnii każdy się określił. Ale co to znaczy być gorącym, zimnym i letnim? Jest kilka rozwiązań tego fragmentu, jednak dla mnie to miara miłości i prawda. Miara tej wielkiej miłości, która jest jedyną prawdziwą na tym świecie, miara miłości do Boga. Ale nie byle jakiej miłości. To miłość, która kocha prawdziwie, jest cierpliwa, niespokojna, wiecznie spragniona, to współczucie, stanie w prawdzie. Mam dobre cechy, ale mam też wady. Nie jestem jak człowiek letni, nie udaję przed samym sobą, że nie popełniam grzechów. Tylko postawa prawdy, pozbycie się fałszywej pokory, złego spojrzenia, prowadzi do otwarcia, do tego, bym mogła/bym mógł zostać uratowany, bym stał się gorącym. Poznając siebie, wiem czego mi brakuje, mogę rozszerzać swoją miłość. Mogę miłować i więcej miłować, zwłaszcza Boga, tutaj Aslana. A człowiek zimny? To taki, który się odwrócił do Prawdy, taki który wie, że robi źle...no i co z tego? Co mu jakiś Aslan będzie rozkazywał, on go wcale nie potrzebuje. Phi, a zresztą to są bajki dla dzieci i Aslan nigdy nie przybędzie...Aha, no i najważniejsza kwestia. W życiu ważna jest metanoia. Ciągła przemiana. Będąc zimnym, można stać się gorącym. Weźmy na przykład Edmunda i fauna Tumnusa - obaj wiedzieli, ze źle robią, czuli w duszy, że nie tak postępują dobre osoby, ale obydwaj zmienili swoje postępowanie I obydwaj uzyskali przebaczenie i miłość. 

Następną kwestią jest to owo zasadnicze czuwanie. Czym jest czuwanie Narnijczyków, czym się ono charakteryzuje? Pamięcią, modlitwą, wolą, nadzieja, otwartością, czekaniem, radością. Czekanie dla nich jest okazją do sprawdzenia siebie, do tego, by wierzyć, że Aslan, tak jak zapowiedział w części ,,Siostrzeniec Czarodzieja" wróci. I nie tylko wróci, ale im pomoże. I przez to kultywowanie pamięci, przekazywanie prawdy z pokolenia na pokolenie (100 lat to długi czas jak na życie zwierząt, nawet mówiących zwierząt) Aslan jest witany jak król. Wszyscy za nim podążają, cieszą się Jego obecnością. Dodatkowo, zwierzęta otworzyły się na obcych - na córki Ewy i synów Adama. Od razu się nimi zaopiekowali, wiedzieli kim oni są, mimo że dzieci same nie były tego pewne. I co tu zdumiewa? Otwartość i rozpoznanie znaków. Lód topnieje, to znaczy - przyszła Miłość, jest wiosna - Aslan jest blisko, widzę dzieci - chronię je. Nie zastanawiam się nad tym, co jest dobre, czy to na pewno oni, a może nie...Nie. Ryzykuję, chronię, pomagam jak umiem. Każdy jest ważny. Wspólny wysiłek wszystkich dobrych zwierząt sprawił, że dzieci zostały uratowane, no najpierw prócz Edmunda, ale on opuścił Bobrów z własnej wolnej woli. I tutaj też przy czekaniu widać troszkę dysonans między niektórymi Żydami, a między zwierzętami - to są ludy wybrane, można tak powiedzieć. Żydzi czekali na Mesjasza, Narnijczycy w tej części na Aslana. Żydzi czekali kilka tysięcy lat dłużej, Narnijczycy 100 lat. Ale Narnijczycy przyjęli z radością Aslana, a Żydzi? Zależy kto. Warto nie zapominać o postaciach takich jak prorokini Anna, starzec Symeon, Maryja, Elżbieta, Jan, Zachariasz, Józef, Łukasz, Maria, Marta, apostołowie...oni wszyscy czekali i rozpoznali Mesjasza, zwłaszcza prorokini Anna i starzec Symeon (podkreślam ich tylko dlatego, że w Biblii te osoby są bardzo ważnymi postaciami dla Świętej Rodziny). Oni też czekali i rozpoznali Zbawiciela, mimo że był mały i (bez urazy) niezbyt jeszcze ciekawy. Ale zobaczyli go wiarą. I to samo można powiedzieć o zwierzętach. Czekali na dzieci ludzkie i Aslana i się doczekali. Rozpoznali ich, zaufali im, pomogli im. Wypełnili swoje zadanie. Kiedyś się zastanawiałam, czy nie można by ich nazwać aniołami - kimś kto pomaga, czasem w sposób niewidoczny. Po pierwsze dlatego, że Narnijczycy wskazują rodzeństwu drogę do Aslana. Po drugie pomagają im, ale pozwalają na podejmowanie decyzji, nie ingerują w ich wolną wolę. Napominają, wyjaśniają, ale nie zmuszają. Można by ich nazwać po prostu aniołami, czyli tymi, którzy pomagają i prowadzą do Boga. 

Bardzo bym chciała, byście zrozumieli, że to co piszę, to czasem są wariację na pewien temat. Jestem katoliczką i wszystkie tematy chrześcijańskie nie są mi obojętne. Czasem przy czytaniu książek, odnajduje w wierze elementy składanki, które idealnie pasują. Następnie moja wyobraźnia zostaje uruchomiona i moje myśli płyną luzem, ale jak dla mnie wszystko nie tyle, co się zgadza idealnie, ale się łączy. Zatem nie mówię tutaj, że Lewis pisząc o Narnii, zaplanował rolę każdej z osób, że np. bobrowie to aniołowie stróżowie, a karły to duchy upadłe. Nie. Tylko, ze mają ze sobą wspólne cechy. Dlatego patrzcie na tekst, który piszę nie jako na wyrocznię, ale jako zaproszenie. Zaproszenie do wejścia wgłąb, do zadawania pytań. Myślcie, myślcie, myślcie, szukajcie prawdy. Bo ten, kto szuka znajduje, a kołaczącemu otworzą.

Na sam koniec odpowiedź na pytanie tytułowe. Kim jest Aslan w tej części Narnii? Mesjaszem? Owszem, ale tylko wtedy, gdy Mu się na to pozwoli. Aslan nie działa przeciwko wolnej woli - On daje każdemu szansę. To od ciebie zależy, kim on będzie dla ciebie. To od ciebie zależy, czy będzie Mesjaszem. I czy będzie Twoim Zbawicielem. Zatem to pytanie pozostaje otwarte do rozważania w głębi duszy - kim jest On dla ciebie? I co więcej - dlaczego Nim?



Komentarze

  1. Bardzo ciekawe! Dziękuję za blog. Daje do myślenia kim tak na prawdę są aniołowie i czy są bytem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak rozumiesz byt? Jeżeli jako coś, co tworzy, to chyba nie są :) Bo oni chwalą Boga i pomagają. Cieszę się, ze ci się podoba blog

      Usuń
    2. Tak, Byt jest to osoba która tworzy. My jako ludzie jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga który tworzy przez miłość, i my tworzymy przez miłość, przynamniej ci co miłują. Ci co nie tworzą, tylko pomagają, albo gorzej, niszczą, są osobami ale nie bytami. Lubię twój blog :)

      Usuń
    3. A ja twoje komentarze - dają do myślenia :)

      Usuń

Prześlij komentarz